" Zemsta ? Tak jest ważna w tym wszystkim. Ale nie
najważniejsza. Najważniejszy jest ból. Ból który tak naprawdę będzie zabijał ją od środka. Który pozwoli jej zrozumieć jak życie potrafi skrzywdzić. Ona musi go poczuć. Musi zrozumieć. Czy ją zabije ? Hahaha! Oczywiście. Ale poczekam. Niech umiera w męczarniach. Najlepsze męczarnie? Widok śmierci najbliższych. Ten blondyn.... Niall ?Czy jakoś tak. Mniejsza z tym. Było widać, że jest dla niej kimś ważnym. Skąd wiem? Obserwuje ją od dłuższego czasu. A więc myślę, że dam sobie z nim radę. Zginie na jej oczach. Niech widzi jak z jego oczu upływa życie a ona nie jest w stanie go uratować. Ona będzie mogła tylko to oglądać. Patrzeć jak umiera a ona nie może nic zrobić.Niech cierpi! A co będzie ze mną ? Pewnie policja mnie znajdzie i złapie..... A zaraz jeszcze ta pyskata Jenn. Tak ostatnio były z nią problemy. Jest silna i potrafi obchodzić się z bronią. Ale ona będzie na noc u tego swojego chłoptasia. Nie wejdzie mi w paradę bo z nią nie byłoby tak łatwo. A Ayss? Ona nie jest silna i nie ma broni. Więc pójdzie dobrze. Niall dostanie od niej SMS żeby przyszedł. A wtedy będzie koniec. No więc wracając. Policja by mnie znalazła. Ale mnie nie dopadną . Nie, nie tym razem... Zakończę to w wielkim stylu. A mianowicie skokiem z mostu " 
Otworzyłam szeroko oczy. Nie mogłam już powstrzymać łez spływających z policzka. Łzy spływały strumieniami. Gorzkie łzy smutku i pomimo szczęścia. Szczęścia, że jeszcze żyje. Niall przytulił mnie i zaczął uspokajać . Nie płakałam z tego, że napisał tam, że mnie zabije. Płaczę na myśl o tym co napisał o Niallu. O tym, że z jego błękitnych oczu upłynie życie. A ja ? Ja nie będę mogła nic zrobić. Będę mogła tyko przyglądać się jak umiera. Jak przechodzi na inny świat. Jak śmierć mi go odbiera. Jak bierze go w swoje ohydne czarne szpony. Jak on znika. A później i ja znikam. Potem pomyślałam o Jenn. Łzy znów spłynęły. Gdyby nie ona. Nie wiem co by teraz było.... a w sumie wiem. Gniłabym pod ziemią. Gdyby nie jej odwaga. Gdyby nie zapomniała kluczy .... Wiem takie gdybanie do niczego nie prowadzi. Ale taka jest prawda. Zastanawiało mnie czy między mną a Niall'em jest coś większego niż przyjaźń. Nie wiem. W tej chwili nie jestem w stanie czuć. Pomyślałam o chłopakach i o tym jak bliska śmierci byłam. Ba! Ja nie żyłam. Patrzyłam na siebie z góry. Muszę podziękować lekarzom. W sumie dzięki im nadal tu jestem i żyje. Również dzięki Jenn. Dzięki niej także siedzi przy mnie Niall. Mój najlepszy przyjaciel. Kocham go za to że jest obok mnie teraz. W tych ciężkich dla mnie chwilach. Zresztą pewnie chłopcy i Jenn też tu będą. Max nie przestałby na Niallu. Zabiłby każdego kto jest mi bliski. Każdego bez wyjątku. Wtedy zrozumiałam. Aby chronić najbliższych muszę ograniczyć kontakt z nimi. Tak będzie najlepiej dla nich. W szczególności dla Nialla.
~*~
Hej! A więc kolejny :D Mam nadzieję, że się podoba a nn za niedługo ;D
Jeeej*.* Jeden z najlepszych! <3 Kocham to! Przy okazji ona nie może od nich odejść! Nie może! :* Czekam na nn.
OdpowiedzUsuńYyy.. Wooow! To bylo cos! ,,Zakończę to w wielkim stylu. A mianowicie skokiem z mostu "- mimo ze powinna plakac to ja wtedy: Ona straszna jest! Jak tak mozna,z czlowiekiem?! Buhaha..." A tak pozatem to świetny! I najlepszy*.*
OdpowiedzUsuńHahaha ;)
Usuńsuuper czekam na następny rozdział z niecierpliwością :D
OdpowiedzUsuńAle się porobiło :D czekam na nextaa :D
OdpowiedzUsuń