piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział XX

Potem wydarzyło się coś czego nigdy nie odczuwałam tak dotkliwie. Usłyszałam strzał i przeszywający ból w lewym ramieniu. Wbrew pozorom poleciało dużo krwi. Ból był nie do zniesienia. Po moich oczach spłynęły łzy.
- Chyba nie myślałaś, że dam ci tak szybko zginąć?-zapytał i wybuchnął śmiechem - o nie najpierw przestrzelę ci ramiona. Potem łydki. A na koniec strzele ci prosto w serce. - powiedział a do moich oczu mimowolnie napłynęły łzy. 
- Max, max, max - usłyszałam głos znanej mi osoby i poczułam lekką ulgę. 
- Jenny! Tęskniłem za tb! - powiedział Max - Nadal jesteś taka zbuntowana? Nie przecież masz tego chłopaka. Tego loczka!
- A ja za tb nie! Nie nazywaj tak Harrego! - powiedziała oschłym tonem Jenn. I zobaczyłam jak przykłada koniec pistoletu do jego głowy. - Posłuchaj za 6 minut będzie tu policja. Nie zawaham się strzelić albo cię ogłuszyć. Chociaż nawet mogę cię postrzelić tak jak chciałeś to zrobić z moją przyjaciółką. I ty to wiesz. Spędzisz w więzieniu ładne parę lat - powiedziała i kopnęła go prosto w brzuch kolanem - a to za moją przyjaciółkę! Jak śmiałeś tu wrócić! Jesteś nic nie wartym dupkiem!
Max zwinął się w kłębek i padł na Ziemię. Ale nadal trzymał pistolet.
- Wstawaj! - powiedziała Jenn rozkazującym tonem. Max z ociąganiem wstał - Żuć broń i kopni w kąt - powiedziała nie puszczając spustu. Max posłusznie wykonał rozkaz. Kopnął broń aż do pokoju. Usłyszałam syreny policyjne i po chwili zobaczyliśmy czerwono - niebieskie światła radiowozu. Policja weszła do środka. Zabrali Max'a. Usłyszałam jak Jenn rozmawia z policjantem żeby najlepiej zabrać go do psychiatryka. Nie. To tylko koszmar. Gdy wszystko zaczęło się układać on się pojawia i rujnuje moje życie. Gdy poznałam tak wspaniałych ludzi jak chłopaki. Gdy Jenn się zaręczyła. Nawet się nie zorientowałam kiedy po moich policzkach spłynęły łzy. Opadłam na Ziemię bez siły. Moja przyjaciółka skierowała się do mnie.
-All jestem tu! - usłyszałam głos Jenn jak z za mgły. Moje powieki stały się nie do zniesienia ciężkie. - All słyszysz mnie! Alyss ! Nie zamykaj oczu! Potrzebuję cię! Słyszysz?! - usłyszałam nim pojawiła się ciemność i nie czułam już bólu. Przed ciemnością i końcem bólu zobaczyłam jak na filmie najwspanialsze chwile mojego życia....
~Oczami Nialla~
Jechałem tak szybko jak nigdy. Gdy tylko Jenn wysłała mi sms'a, w którym napisała, że jedzie do szpitala bo All straciła dużo krwi wyjechałem z domu. Podała mi adres a ja po 10 minutach byłem na miejscu.
- Przepraszam gdzie leży dziewczyna postrzelona w ramie. Ma na imię Alyss - powiedziałem do recepcjonistki
- Pani Alyss. Tak ona postrzelona została blisko serca i straciła dużo krwi. Leży na Oiomie. Nie mamy za dużo takiej krwi jak ona. Jest w stanie krytycznym - powiedziała recepcjonistka a ja już biegłem w kierunku oiomu.  Zobaczyłem Jenn siedzącą na ziemi. Płakała. Łzy ciekły po jej policzkach.
-Jenn co jest? - zapytałem. Nie All na pewno nic nie jest.... może Jenn się martwi? Tak na pewno to wszystko z nerwów.
- Niall Alyss ona.... ja......

~*~
Hej! A więc jest kolejny rozdział! I jak wam się podoba? Jt jadę do kina więc może wpadnie mi jakiś pomysł jak najem się pizzy :D No ale czekam na szczere komentarze :) Następny rozdział pojawi się nie długo :) 

3 komentarze:

  1. " -Niall Alyss ona.... ja......"- Chyba nie chcesz powiedzieć, że ona nie żyje.. Ona nie może! Jej rozdział jest przegenialny.. Chyba najlepszy*.* Uwielbiam to opowiadanie.. Ono musi zakończyć się dobrze! Nie przeżyje, jeżeli ona umrze.. Ona musi żyć.. Czekam na nn!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział zarombisty jak każdy tylko jedna uwaga prosze pisz troche dłuższe

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy